Erotycznie

Piątek w intymnym klimacie -Wizytówka cz.II

Piątek w intymnym klimacie -Wizytówka
Betty pisze
 

Piątek w intymnym klimacie – Wizytówka

Wizytówka – opowiadanie tylko dla dorosłych cześć 2. Część pierwsza tutaj.

Kolejne spotkanie…

Sądziłam, że spotkałam nietypowego mężczyznę. Moje życie było, jest i pewnie będzie jednym, wielkim pasmem nudy i marazmu. A chciałabym, żeby dostarczało niespodzianek, zaskakiwało. Przez krótką chwilę wydawało mi się, że będzie pan tym człowiekiem, dzięki któremu to się spełni. Byłam w błędzie… Au revoir, monsieur.

– Niech mi pani da szansę, a życie pani zmieni się w jedno pasmo przygód, podobnych do tych z Arabskich nocy.

– No więc? – niecierpliwie spytała Marie-Madeleine. Niechże mnie pan czymś zaskoczy.

– Oczywiście. Mam zamiar wykąpać panią w szampanie! Czarne jak węgiel oczy Marie otworzyły się szeroko. Marcel już wiedział, że trącił właściwą strunę.

–  W szampanie?

– Przed wojną istniał taki zwyczaj, że każda piękność Paryża musiała być wykąpana przez swego największego wielbiciela w szampanie.

– To musiało być wspaniałe – zgodziła się Marie-Medeline.

– Za godzinę będzie panią należała do tego panteonu wielkich piękności i otrzyma należny sobie hołd.

– Tak, tak powiedziała półgłosem, przymykając z zadowoleniem oczy. – Jest pan ciekawszym człowiekiem niż myślałam.

Każdy prawdziwy dżentelmen wie, że do wypełnienia wanny trzeba co najmniej 90 butelek szampana. Marcel zamówił 100 butelek. Zdawał sobie sprawę, że oszczędzanie w tym wypadku może zrujnować świetnie zapowiadającą się zabawę. Osoba z którą rozmawiał przez telefon, nie okazała najmniejszego zdziwienia – była przygotowana do realizacji najdziwniejszych zamówień, oczywiście za odpowiednia opłatą. Chalon był cenionym klientem i hotel na pewno nie obciążyłby go za nietknięte butelki szampana.

Pokój w którym Marcel rozbierał Mirie-Madeleine, posiadał specyficzny urok, jednak Marcela interesowała tylko stojąca przed nim piękna kobieta. Młoda dama przybrała wdzięczną pozę. Marcel mógł podziwiać jej szczupłą sylwetkę, ciało okryte jedynie krótką, jedwabną haleczką. Ogarniało go pożądanie.

Nagle oniemiał. Zobaczył na palcu kobiety zaręczynowy pierścionek.

– Jest pani zaręczona?! – zawołał.

– A co? Przeszkadza to panu?

– Nnnie…  ale jak pani się z tym czuje?

Potrząsnęła lekko głową.

– On jest nudnym człowiekiem i nie kocham go.

– Dlaczego więc zaręczyła się pani?

– Powiedziałam już, że moje życie jest nudne. Mam bogatych, ale nieciekawych rodziców. Oni to wybrali mi narzeczonego, nie pytając mnie o zdanie. Mamy zamieszkać w wielkim apartamencie, udzielać się towarzysko i mieć dwójkę dzieci, to wszystko.

– Straszne – wymamrotał Chalon.-

Może dla pana. Dla mnie jest to normalne, po tak mnie wychowano, ale Marcel – użyła po raz pierwszy jego imienia – ty sam zaczynasz być nudny z tym wypytywaniem. Chyba ubiorę się i sobie pójdę.

– nie rób tego! Zaraz zaczniemy naszą zabawę. Pozwól mi najpierw pocałować twoje kolana.

– To już lepiej, w kolano nikt mnie jeszcze nie całował.

– A twój narzeczony?

– Zakazuje ci mówić o nim!

Marcel ukląkł i całował piękne, nagie kolana. Równocześnie gładził tylną część ud Marie. Widać było, że pieszczoty sprawiają jej przyjemność. Dłonie Chalona powędrowały wyżej i zaczęły ugniatać miękkie pośladki dziewczyny. Pozwalała mu na to przez chwilę, ale później odsunęła się i poprosiła, żeby razem udali się do łazienki.

Marcel otworzył butelkę szampana i napełnił dwa kieliszki, aby uczcić początek znajomości. Marie-Madeleine siedziała na krześle, sącząc szampana. Patrzyła jak Chalon zrzuca z siebie marynarkę, odkorkowuje jedną butelkę za drugą i napełnia musującym płynem marmurową wannę. W łazience rozchodził się delikatny zapach szampana.

– Ależ to czyste szaleństwo – cieszyła się.

– Chyba tak. – Marcel śmiał się razem z  nią, trzymając dwie butelki w rękach.

Otwierał kartony, odkorkowywał wciąż nowe flaszki, szampan pienił się w wannie. Wystarczyło 80 butelek. Podłoga usiana była korkami i drutem.

– Skończone. Kąpiel przygotowana, moja księżniczko.

Marie wstała i wyciągnęła ręce w jego kierunku. Chalon ucałował wewnętrzne strony jej dłoń, przyciągnął dziewczynę do siebie i wpił się w jej usta. Pomógł jej zdjąć czerwoną haleczkę.

– Jesteś bardzo piękna – rzekł, cofając się parę kroków do lepszej obserwacji nagiego ciała. Twoja uroda naprawdę zapiera dech w piersiach.

Powoli weszła do wanny. Położyła się na plecach w złocistym płynie. Ten widok mógł oszołomić każdego mężczyznę.

Delikatne, różowe sutki wystawały nieco nad powierzchnię, a smukłe ciało było wyraźnie widoczne poprzez wino. Marcel podziwiał kształtne piersi i nie mógł się doczekać, kiedy będzie mógł je własnoręcznie zbadać. Na razie musiał zadowolić się oglądaniem tych śliczności – uroczo rysującego się brzucha, krągłych ud i regularnego, włochatego trójkąta, który aż prosił się o wyczesanie palcami.

– jak te bąbelki łaskoczą, uwielbiam to! – śmiała się Marie.

– Pozwól im pomasować twoje najdelikatniejsze miejsca – zasugerował. –Rozchyl trochę uda.

– Zarumieniła się lekko, ale trwało to tyko chwilę. Rozłożyła nogi tak szeroko, jak to było możliwe.

– Ojej, to jest zupełnie fantastyczne!

Marcel oglądał przez chwilę skutki działania szampana, potem zaś rozerwał następny karton, odkorkował dwie butelki i lał wino na piersi Marie-Madeleine.

– Jeszcze, jeszcze, jakie to rozkoszne! – wołała

Usiadła i, podtrzymując piersi, czekała na dalsze kaskady szampana. Marcel otworzył dwie następne butelki i szybko je opróżnił, kierując płyn na różowe sutki.

Marie otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żadne dźwięk. Patrzyła w próżnię, nogi jej drżały, a rozkołysany szampan wylewał się z wanny.

Chalon zdjął wielki, różowy ręcznik. Marie patrzyła na niego z czułością.

– Och Marcel! – szepnęła drżącym głosem.

Wstała bardzo powoli i pozwoliła owinąć się ręcznikiem.

Chalon wziął ją na ręce, zaniósł do sypialni, położył na szerokim łóżku. Odwinął ręcznik. Wreszcie mógł całować i pieścić piersi pachnące jeszcze szampanem.

– Wydaje mi się, że się w tobie troszkę zakochałam.

– A ja w tobie – odrzekł przesuwając usta po jej brzuchu.

Włożył dłonie pomiędzy jej uda i dotknął tego ciepłego skarbu, którego odmówiła mu przedtem w operze. Przycisnął usta do ciemnych kręciołków.

Oboje byli lekko odurzeni oparami wina. Marie oplotła rękami szyję Chalona i przyciągnęła go do siebie. Położył się na niej i wcisnął swój bardzo już twardy organ w miejsce, które tak szybko gasi podniecenie.

Pamiętał, co opowiadała mu o nudnym życiu, spodziewała się więc, że może być ciągle dziewicą. Naparł ostro, aby przełamać ewentualny opór, lecz nic takiego nie nastąpiło. Członek wszedł bardzo gładko do środka.

Teraz Marcel starał się opanować swoje emocje; nie chciał zbyt szybko galopować. Pragnął aby ich pierwszy stosunek był dla partnerki czymś wyjątkowym. Ale na jej ślicznej twarzy już malowała się czystą rozkosz, a ciało, na którym leżał, podniecało go bezgranicznie. Nic nie mogło powstrzymać  zbliżającego się orgazmu. Lędźwie pracowały jak szalone, Marie krzyczała w uniesieniu, aż wreszcie gorący strumień popłynął w jej łonie.

Prze następne tygodnie kochankowie spotykali się w miejscu pierwszej randki, na placu. Marcel aranżował dla Marie co raz to nowe przygody erotyczne. Te fascynujące, układające się w swoisty ciąg epizody skutecznie niszczyły nudę życia przepełnionego rozmaitymi niepotrzebnymi konwenansami.

Fragmenty opowiadania „Wizytówka” pochodzą z Kolekcji Afrodyty pod tyt. „Różowe figle” i tylko tam można przeczytać o kolejnych przygodach Marcela i Marie.

Share Button
loading...

Betty

Betty - miłośniczka kuchni i pasjonatka życia. Gotowanie mnie odpręża i i satysfakcjonuje, jest dla mnie sztuką, a nie tylko paliwem. Wierzę w ludzi i we wzajemną pomoc. Z tych również powodów cenię sobie szczerość i wolność słowa. Rozmowę, miłość i namiętność mam za dobrą monetę w każdym wieku.

Komentarze

tu wpisz komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Boże Narodzenie

O mnie

align="left" Betty - miłośniczka kultury, kuchni i pasjonatka życia. Gotowanie mnie odpręża i satysfakcjonuje, jest dla mnie sztuką, a nie tylko paliwem. Wierzę w ludzi i we wzajemną pomoc. Z tych również powodów cenię sobie szczerość i wolność słowa. Rozmowę, miłość i namiętność mam za dobrą monetę w każdym wieku.

Zobacz także:

loading...

Reklama

Współpracuje

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl