Erotycznie

Erotyczne fantazje pewnego ojca

 

Erotyczne fantazje albo inspiracja do zabawy we dwoje

Lubicie czasem spędzić wieczór z dobrą książką? Jestem pewna, że tak. Każdy od czasu do czasu lubi sobie poczytać. To może dziś wspólnie przeczytacie opowiadanie erotyczne? Być może okaże się interesującą lekturą, a być może będzie odzwierciedleniem fantazji niejednego mężczyzny. A już na pewno może być propozycją wspólnej zabawy jeśli wcielicie się w rolę bohaterów. Erotyczne fantazje realizowane w związku, mogą zamienić się w niezapomniany seks. Zapraszam do lektury 🙂

 

Samotne wychowywanie syna nie jest proste. Zwłaszcza kiedy się dużo pracuje i jest się ciągle poza domem. Zdawałem sobie z tego sprawę, ale nie miałem innego wyjścia. Cierpieliśmy na tym obaj, a mój syn cały czas manifestował swoje niezadowolenie w bardzo różny sposób. Najczęściej w szkole. Z tego powodu zmieniał je bardzo często, a to już była jego czwarta w ciągu dwóch lat. I znowu mu się coś nie spodobało, bo po dwóch tygodniach chodzenia do niej, zostałem wezwany na rozmowę przez wychowawczynię.

Erotyczne fantazje

Musiałem zwolnić się z pracy przez tego nicponia. Ale czy on to doceni? Przed dotarciem do szkoły zajrzałem do domu. Zostawiłem samochód na parkingu. Do szkoły było 20 minut drogi spacerkiem. Świeże powietrze dobrze mi zrobi. Poprawiłem przed lustrem krawat, przyczesałem włosy, spryskałem się delikatnie wodą kolońską. Starsze panie wychowawczynie to lubią. Z moich doświadczeń wynikało, że zadbany tatuś, umizgujący się delikatnie do nauczycielki jest w stanie załatwić dużo rzeczy. Nawet odroczyć ewentualne wyrzucenie syna ze szkoły. Przynajmniej o kilka miesięcy.

Do szkoły dotarłem dziesięć minut przed czasem. Rozejrzałem się po korytarzu. Niczym się nie wyróżniał pośród tych, które widziałem w szkole. Czysto i schludnie. W kątach ustawiono nawet kilka kwiatków doniczkowych, ale nie prezentowały się najlepiej. Zresztą nie mogły, obskubywane bezustannie przez uczniów.

Ruszyłem w stronę sali. Zapukałem. Usłyszałem dźwięczne proszę. Nacisnąłem na klamkę i znalazłem się wewnątrz. Klasa nie odbiegała od tego co widziałem na korytarzu, za to nauczycielka bardzo różniła się od tych, z którymi miałem okazję rozmawiać wcześniej. Wskazała mi miejsce przed sobą w pierwszej ławce i nie odrywając oczu od dziennika pisała w nim coś dalej.

Usiadłem i przyjrzałem się jej. Wyglądała na jakieś 30 – 35 lat. Krótkie czarne włosy, brązowe oczy i średniej wielkości usta. na oczach miała okulary, ale nie szpeciły jej twarzy. Wręcz przeciwnie, dodawały jej uroku. Ubrana była w białą bluzkę z krótkim rękawem zapinaną na bardzo małe guziki. Biust nie był za obfity, ale odznaczał się miłym kształtem pod bluzką. Więcej nie było widać, bo biurko było zabudowane. Po chwili przestała pisać i odłożyła długopis.

– Pan Łapiński?

– Tak

– Miło mi. Izabela Łęcka. Domyśla się pan czemu pana wezwałam?

Skinąłem głową. Kiedy mówiła, była cały czas zamyślona, nieobecna. Nadawało to jej wyglądowi aury tajemniczości i zmysłowości. W pewnym momencie odpłynąłem. Coś mówiła do mnie, a ja skupiłem się na kształcie jej ust. Zacząłem wyobrażać sobie jak ją całuję, jak spijam wszystko z jej ust, ale z tego błogostanu wyrwał mnie inny głos. Przyszła asystentka dyrektora i prosiła moją rozmówczynię do swojego szefa. Pani Iza wstała, przeprosiła mnie i udała się w stronę drzwi. Teraz mogłem ją zobaczyć w całej okazałości.

Miała na sobie czarną spódniczkę do kolan. Jej buty na średnim obcasie stukały po posadzce w miarę przesuwania się jej do wyjścia. Na nogach miała cieliste rajstopy. Ale zaraz. Tuż przy kostce moje wprawne oko znawcy dostrzegło kilka zmarszczeń materiału. O rany, to prawdziwe nylony. Nie sądziłem, ze w tym mieście jest kobieta, która je nosi! Zaschło mi w ustach, a serce miałem w okolicy gardła.

Zostałem w klasie sam. Różne myśli przebiegały mi po głowie. Musiałem się uspokoić, ona nie może zobaczyć mojego zdenerwowania, ani podniecenia. Muszę to dobrze rozegrać, wobec tego sytuacja wymaga, żebym był opanowany. Ale jak to zrobić? Żeby chociaż móc przez chwilę tylko ukradkiem dotknąć!

Po dziesięciu minutach zmagań samego ze sobą usłyszałem znajomy stukot obcasów. Wracała moja bogini, która jeszcze nie wiedziała, że nią została. Usiadła na swoim miejscu z trochę zachmurzoną miną. Chyba nie była w dobrym nastroju.

– Jakieś kłopoty?

– Wie pan jak to z szefami bywa.

– Domyślam się.

Milczała zamyślona. Nie chciałem przerywać tego, ale pomyślałem, że to dobra pora do przystąpienia do ataku.

– To rht?

Popatrzyła na mnie nieobecnym wzrokiem.

– Co takiego

– Pończochy, które ma pani na sobie – powiedziałem to niemal jednym ciągiem, nie robiąc prawie pauz między wyrazami. Byłem ciekaw jej reakcji.

– Skąd pan wie, że to pończochy? – była bardziej zaskoczona niż zła. Dobry prognostyk.

– Mam dobre oko.

Uśmiechnęła się, a ja się niemal roztopiłem.

– Dużo pan wie na ten temat. Pracuje pan w branży pończoszniczej?

– Nie to mój …. fetysz.

Patrzyła się na mnie już trochę inaczej. Nie spapraj tego teraz, nie spapraj.

– Mój mąż nie przykłada do tego wielkiej wagi – rzuciła jakby w powietrze.

Aha, pomyślałem sobie, zaniedbywana przez faceta damulka. Dobra nasza.

– Uważam że panie noszące takie rzeczy są bardzo eleganckie. Szkoda, że takich pań jest coraz mniej…

Znowu ten uśmiech.

– Są niestety strasznie drogie.

– Gdybym żył z taką kobietą, kupowałbym jej takie cacka.

Wstała i zrobiła kilka kroków, potem zatrzymała się przy mojej ławce. Zawahała się przez chwilę i z niewielkimi oporami usiadła na moim stoliku. Jej piękne nogi znalazły się w zasięgu moich rąk. Piękny widok.

– A jakiego używa pani pasa?

Popatrzyła na mnie i wypowiedziała słowa, których nie zapomnę do końca życia:

– Mam opisać, czy chce pan zobaczyć?

Zaszumiało mi w głowie. Przez zeschnięte gardło wydobyłem z siebie dźwięk, który miał oznaczać drugą ewentualność.

Pani Iza podeszła do drzwi i zamknęła ja na zamek, potem podeszła do mnie, postawiła nogę na krześle obok mnie i schyliła się. Dotknęła palcami kostki i przejechała całą dłonią wzdłuż nogi, aż do brzegu spódniczki. Podciągnęła ją długim, powolnym ruchem i moim oczom ukazały się najpierw brzeg pończoszki, a potem żabka i sam pasek. Był z rodzaju takich, które kiedyś nosiły panie. Bardzo szeroki w kolorze podpalanym, z 6 krótkimi sprzączkami, po trzy na każdej nodze.

– Piękny – wybąkałem jak zawstydzony uczniak.

Ciekawe , czy pani Iza jest gotowa na więcej?

– Czy mogę go dotknąć?

– Tak bardzo panu zależy? To proszę.

Wyciągnąłem dłoń i dotknąłem pięknego materiału. Jakby przeleciał po mnie prąd. Zobaczyłem, że pani Iza też była podniecona. Przygryzała wargi. Moja dłoń rozpoczęła wędrówkę, którą przed chwilą odbywała jej ręka. Powolutku, nie śpiesząc się (nie wiedziałem przecież na ile mi pozwoli i chciałem przedłużyć to na ile się da), delektując się wrażeniami pieściłem jej kształtną łydkę. Potem przeniosłem się na kolana, zahaczając nieznacznie co jakiś czas o uda. Pani Iza przyglądała się temu z rosnącym zainteresowaniem. Pewnie zastanawiała się co zrobię dalej.

Zacząłem masować jej uda. Materiał pończoszek szeleścił cudownie pod moimi dłońmi. Pani Izie zaczęły się trząść nogi. Uśmiechnąłem się. Jestem na dobrej drodze. Złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie. Siłą rozpędu usiadła mi na kolana. Popatrzyłem jej prosto w oczy, jakby szukając akceptacji, na to co zaraz zrobię. Pocałowałem ją w usta, bardzo delikatnie. Poczułem, że mnie pragnie, drugi pocałunek był gorący i dłuższy. Zszedłem ustami na jej szyję, słyszałem jak zaczyna ciężko oddychać. Wolną ręką rozpinałem jej guziczki bluzki. Inny facet dostałby pewnie na moim miejscu apopleksji, ale ja lubię rozbierać kobiety i pasowało mi, że jest ich tyle. W końcu uwolniłem ją od ciężaru bluzki; mogłem ustami dobrać się do jej ramion. Całowałem w szale namiętności coraz mocniej, przygryzając je delikatnie. Czułem jak pani Iza topnieje w moich ramionach. Sądząc po jej reakcjach dawno już nie miała mężczyzny. Albo dawno się kochała w tak namiętny sposób.

Chwilę mocowałem się z haftką stanika, ale w końcu ustąpiła. Piersi miała raczej średnie, ale ładnie ukształtowane. Sutki sterczały trochę do góry, jakby mnie zapraszały do uczty. Zacząłem całować jej piersi dookoła brodawek, zataczając coraz mniejsze kręgi. W końcu wziąłem do ust jej lewą pierś i zacząłem ssać. Moja druga ręka pieściła jej nogi, wspaniałe nogi odziane w pończoszki. Pieściła jej nagi skrawek uda, aż w końcu dotarła do końca majteczek. Dotknąłem je i poczułem delikatną wilgoć. Podnieciłem się jeszcze bardziej. Próbowałem jej zdjąć, ale pani Iza jakby nagle otrzeźwiała.

– Proszę nie.

– Chcesz tego – mówiłem łagodnym głosem – Bardzo tego pragniesz. Nie pożałujesz. Będzie Ci dobrze jak już dawno nie było.

Uległa. Miała jeszcze jakieś opory, ale kiedy zsunąłem jej majteczki (nie mogłem zdjąć całkiem, bo musiałbym rozpiąć pas do pończoch, a tego nie chciałem robić) i zacząłem dotykać jej sromu poddała się. Wiła się przez chwilę, ale potem przylgnęła do mojej ręki. Pieściłem ją powoli, chociaż moje zmysły szalały i podpowiadały mi coś innego.

Jednak w końcu musiałem zdjąć jej majteczki. Postawiłem ja na podłodze, odpiąłem wszystkie żabki i zdjąłem jej ten niepotrzebny kawałek materiału, a potem przypiąłem z powrotem pończochy.

– Naprawdę jest pan fetyszystą!

W tym momencie posadziłem ja na ławce przed sobą. Oparłem jej stopy  na siedzeniu mojego krzesła i zacząłem pieścić rękoma jej uda. Pocałowałem jej wargi. Aż podskoczyła. Zauważyłem, że zaczęła uciekać od moich ust.

– Nie chcę tak.

– Dlaczego?

– Nie chcę.

W głowie zaświtała mi myśl

– Nikt Ci tak jeszcze nie zrobił?

Pani Iza zmieszała się.

– Wstydzę się

– Nie ma czego, zaufaj mi. A przy okazji mów mi Tomek – powiedziałem między jednym a drugim liźnięciem.

– Izaaaaaaa… – odpowiedziała, a w zasadzie wykrzyczała, między jednym a drugim spazmem.

Długo nie musiałem jej pieścić w ten sposób. Po kilku minutach intensywnych pieszczot języczkiem zaczęła się trząść i w pewnym momencie naprężyła się. Zawsze jestem ciekaw odgłosów kobiet w takiej chwili. Zdziwilibyście się jaki to różnorodny repertuar. Iza miauczała. Naprawdę wydawała z siebie dźwięki kotki.

Popatrzyła na mnie niewidzącym wzrokiem, a po chwili całowała mnie po włosach i na przemian płakała i śmiała się, jakby nie wiedziała jak zareagować. Wstałem, rozpiąłem spodnie i pchnąłem ją na ławkę. Musiałem się jednak jeszcze schylić do podłogi, żeby wyciągnąć z kieszeni prezerwatywę. Wyjąłem ją z opakowania, zsunąłem slipki i nałożyłem szybko na mój przyrząd. Przyciągnąłem Izę do siebie, tak że jej pupa delikatnie zwisała nad krawędzią ławki. Bez zbędnych ceregieli wbiłem się pomiędzy jej uda. Zatrzymałem się na chwilę w bezruchu i pocałowałem ją w usta.

– Pragnę Cię – wyszeptałem

– Ja też Cię pragnę.

I ruszyłem do ataku. Pchnięciami dostawałem się coraz głębiej. Starałem się utrzymać równomierny powolny suw. Co jakiś czas jedno pchnięcie było mocniejsze. Iza nie miała siły już usiedzieć, więc położyła się na ławce. Podniosłem jej nogi i położyłem je na moich biodrach. To pozwoliła mi wejść jeszcze głębiej. Parłem coraz szybciej i słyszałem jak wychowawczyni mojego syna zaczyna krzyczeć, usłyszałem jeszcze kilka urywanych miauczeń (naprawdę tak to słyszałem), i już wiedziałem że mogę się skoncentrować na sobie. Zacząłem poruszać się coraz szybciej. W tym czasie ocierałem się policzkami o jej nóżki w pończoszkach. To mnie dodatkowo rozbudziło. Poczułem jak mój kutas eksploduje w środku. Przywarłem do niej mocno i jeszcze przez chwilę poruszałem się delikatnie. Opuściłem jej nóżki i położyłem się na niej nie wychodząc ze środka. Przytuliła mnie mocno.

– Jesteś cudowny!

– Starałem się! Specjalnie dla Ciebie.

Chwilę leżeliśmy bez słowa. W końcu pocałowałem ją i wstałem. Zacząłem się ubierać i przyglądałem się jak robi to Iza. Kiedy już skończyła porządkowanie garderoby, zbliżyła się do mnie i zapytała:

– To był tylko ten jeden raz, prawda? Ale i tak tego nie zapomnę…

Zamknąłem jej usta pocałunkiem.

– O której jutro kończysz? – zapytałem

Uśmiechnęła się

– O czwartej.

– Dobrze

Podałem jej wizytówkę.

– Zadzwoń do mnie jutro. Umówimy się dokładniej.

Pocałowałem ją jeszcze raz i wyszedłem ze szkoły. Po raz pierwszy w życiu byłem zadowolony, że mój syn narozrabiał.

Share Button
loading...

Betty

Betty - miłośniczka kuchni i pasjonatka życia. Gotowanie mnie odpręża i i satysfakcjonuje, jest dla mnie sztuką, a nie tylko paliwem. Wierzę w ludzi i we wzajemną pomoc. Z tych również powodów cenię sobie szczerość i wolność słowa. Rozmowę, miłość i namiętność mam za dobrą monetę w każdym wieku.

1 Comment

tu wpisz komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Boże Narodzenie

O mnie

align="left" Betty - miłośniczka kultury, kuchni i pasjonatka życia. Gotowanie mnie odpręża i satysfakcjonuje, jest dla mnie sztuką, a nie tylko paliwem. Wierzę w ludzi i we wzajemną pomoc. Z tych również powodów cenię sobie szczerość i wolność słowa. Rozmowę, miłość i namiętność mam za dobrą monetę w każdym wieku.

Zobacz także:

loading...

Reklama

Współpracuje

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl