Lifestyle

Jak schudłam 21 kg – cześć II

schudłam
 

Jak schudłam kolejne kilogramy, co jadłam i co robiłam…

Dla przypomnienia wpis dotyczący pierwszego etapu odchudzania jest we wpisie pod tyt. „Jak schudłam 21 kg„. Ta część jest poświęcona, kolejnym kilogramom i kolejnym zmianom w moim życiu. Niestety mój organizm jest taki, że szybko przyzwyczaja się do pewnych codziennych nawyków. W związku z tym by odchudzanie było bardziej efektywne musiałam wprowadzić zmiany w swoim życiu zarówno żywieniowe, jak i w wykonywaniu codziennych czynności. Ponieważ po pewnym czasie waga stoi jak zaklęta.

W podsumowaniu pierwszej części wymieniłam większość rzeczy, które towarzyszą mi do dziś. Stosuję je bo są zdrowe, wygodne i wspomagają mój metabolizm. To moje dobre nawyki, między innymi to wciąż te same śniadania składające się z owsianki, regularne nawadnianie, nie objadanie się, ale i nie głodowanie i inne wymienione w pierwszej części. Moją codzienność zdecydowanie urozmaiciła duża aktywność fizyczna i zmiana diety. Zacznę od diety bo ten temat z pewnością najbardziej Was interesuje. Mnie również bowiem nigdy nie byłam zwolenniczką głodówek, diet restrykcyjnych, przy których od razu żyć się odechciewa, czy w ogóle strasznych reżimów i ograniczeń.

Dieta jak sama nazwa wskazuje to odpowiedni sposób odżywiania, od zawsze szukałam właściwego dla siebie. Wciąż chciałam jeść w miarę zdrowo, chudnąć ale nie głodzić się. Bo najgorsze chyba co może być to chodzić głodno. Większość ludzi staje się drażliwa i nie do zniesienia. Ja na pewno do tej grupy należę. Poza tym tak naprawdę by przyspieszyć metabolizm trzeba jeść, w przeciwnym razie on sam zwalnia i zaczyna magazynować sadełko na trudniejsze czasy.

 

schudłam
Betty pisze

Zmiana diety

Serwując po Internecie któregoś razu wpadłam na grupę zupomaniaczek. Niestety nie pamiętam dokładnie nazwy, ponieważ szybko mnie z niej wyrzucono. Zdążyłam jednak odkryć dietę, polegającą na jedzeniu zup przez cały dzień. Dieta, a raczej przemiana bo tak nazywa proces odchudzania autorka Monika Honory wydała mi się przekonująca na tyle by ją wypróbować. Choć od razu wiedziałam, że nie jest to coś dla mnie na dłużą metę. Po pierwsze jedzenie zup przez cały dzień jest niezwykle monotonne, po drugie wartości odżywcze w dużej mierze są wygotowane, no i po 3 zęby mamy po to by gryźć mówi mój dentysta. Jedząc same zupy po kilku miesiącach można nabawić się problemów z uzębieniem.

Autorka wydała książki promujące dietę i zawierające przepisy kulinarne. Sama podobno schudła około 40 kg. Przyznacie, że to duży sukces. Można również pokusić się o (niestety dość drogie) konsultacje telefoniczne. Na grupie też warto poczytać informacje, nie raz dziewczyny chwalą się książkowymi wynalazkami. Ja spróbowałam raz zupy z dyni wg przepisu p. Moniki. Na pewno nigdy więcej do niego nie wrócę bo szkoda pieniędzy na coś czego nikt nie zje. Ale smaki są różne, być może komuś pasuje. Nie kupiłam książek Moniki, więc nie mogę więcej opowiedzieć o diecie poza tym, że są to same zupy jedzone 5-6 razy dziennie. Przypuszczam, że usunięto mnie, bo zbyt szczerze wyrażałam swoje opinie. No i proszona o jakiś przepis na zupę podałam linka do którejś z moich zup. To najwyraźniej nie spodobało się, bo bez ostrzeżenia czy uprzedzenia zostałam usunięta.

Moja dieta zupkowa.

Jeśli macie ochotę to poszukajcie tej grupy, mi jedzenie zupek pomogło pozbyć się kolejnych kilogramów, mimo że zastosowałam jedzenie zupek dość intuicyjnie.

Ważne informacje:

  1. dieta musi być urozmaicona, wiec każdego dnia jadłam 3 różne zupy wliczając w to moją ulubioną owsiankę rano
  2. nigdy nie byłam w stanie więcej zjeść niż 4 maksymalnie 5 posiłków dziennie, więc pozostałam przy 4
  3. na śniadanie jadłam owsiankę, na drugie śniadanie i obiad zupy gotowane na mięsie bardzo treściwe typu: grochówka, fasolowa, kapuśniak, chrzanowa, barszcz biały, zupy z soczewicy, krupniki i tym podobne. Nie ma jakichś konkretnych zaleceń jakie to muszą być zupy. Jedna z dziewczyn powiedziała mi, że najważniejsze by nie były to zupy kremy. Zaś nalewając do talerza nabierać chochelkę gęstego i chochelkę rzadkiego. Tego się trzymałam. Zaś na kolacje lekkie zupy takie jak: kalafiorowa, brokułowa, groszkowa, jarzynowa itp. ale gotowane bez mięsa
  4. zawsze jadłam tyle by się najeść do syta ale nie objadać
  5. nie dodawałam do zup żadnych sztucznych ulepszaczy smaku, ani nie zagęszczałam mąką.

Stosując się do powyższych punktów w przeciągu pierwszego miesiąca schudłam kolejne 5 kg. A najlepszym efektem było to, że przez pierwsze 2 tygodnie znów mogłam normalnie korzystać z toalety. Zaparcia zniknęły. Zmiana diety pomogła! Niestety radość była krótkotrwała i znów musiałam się wspomagać ale cieszyłam się ze zmian. Jedzenie zup sprawiło, że schudłam, pomogło zaoszczędzić mi sporo czasu na przygotowaniu posiłków. Gotowałam na 2, a nawet na 3 dni rożne zupy, czułam się lżejsza niż po jedzeniu posiłków o stałej konsystencji i nigdy nie miałam wzdętego brzucha. Rodzina nie specjalnie lubi zupy więc tylko od czasu do czasu mi towarzyszyli.

Niestety po miesiącu waga ani drgnęła i choć nie podjadałam innych rzeczy nie udało mi się jej w żaden sposób ruszyć. Dopiero ruch sprawił, że znów schudłam, waga ponownie zaczęła spadać powoli ale jednak. Tak się dzieje kiedy odchudzanie przynosi efekty, po pewnym czasie waga staje. Nie należy się tym przejmować tylko koniecznie coś zmienić, bo organizm szybko się przyzwyczaja.

schudłam

Siłownia i ja

W tej chwili spędzam na siłowni sporo czasu. Ale nie zawsze tak było. Początki były trudne. Kiedy moja waga w żaden sposób nie chciała spadać wiedziałam, że muszę zacząć się ruszać. Moje spacerki czy chodzenie po zakupy dla osoby nie pracującej to zdecydowanie za mało. Ale też moje zdrowie nie pozwalało mi na zbyt wiele. Na początku moje wizyty na siłowni ograniczały się do jednej tygodniowo. Głównie pół godzinny marsz na bieżni i około 15 minut ćwiczeń siłowych. Po jakimś czasie spróbowałam 2-3 razy w tygodniu, próbując się ruszać coraz więcej i więcej. Często zdarzało się tak, że przeforsowałam albo kolana albo kręgosłup i lekarz kazał mi na kilka tygodni zaprzestać ćwiczeń. Aż w końcu dojrzałam do decyzji by zapisać się na klasy. To była najlepsza opcja.

Klasy są dla mnie o tyle odpowiednie, że cały czas każdy jestem pod okiem instruktora. W moim przypadku to naprawdę ważne. Trener zawsze zadaje pytanie czy ktoś ma jakieś problemy zdrowotne czy też ma jakieś implanty jak np. ja w kręgosłupie i dobiera odpowiednio ćwiczenia. Przy chodzeniu na klasy powtórzył się schemat z siłowni. Również na początku zaczynałam od jednej tygodniowo stopniowo z tygodnia na tydzień dodając kolejną. Chciałam spróbował wszystkiego. Do dziś chodzę na siłownię, ale już 5 razy w tygodniu. Uwielbiam spędzać tam czas, próbować co jakichś czas nowych rzeczy. Podobnie jak z dietą tak samo zaczynam tydzień od najcięższych ćwiczeń, a kończę na najlżejszych. Każdego dnia staram się choć odrobinę pokonać własne ograniczenia.

schudłam

U mnie to wygląda tak:

  1. poniedziałek – aerobik
  2. wtorek –  body pump
  3. środa – zumba
  4. czwartek – zumba
  5. piątek – pilates

W weekend odpoczywam.

Na zupkach wytrzymałam pół roku mając nadzieję, że waga może się zmieni. Owszem schudłam kolejne kilogramy ale wg mnie każdy na minus zawdzięczam już tylko i wyłącznie treningom. Wierzcie mi, że nie wiem z czego bardziej jestem zadowolona czy z tego, że schudłam 21 kg czy z tego, że odzyskałam sprawność fizyczną? Chyba w równym stopniu z obu.

Jak widzicie nic nie przychodzi łatwo, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Obecnie stosuje dietę zbilansowaną i jestem z siłownią za pan brat. Marzy mi się zrzucić kolejne 15 kg. Zmiana diety na zbilansowaną sprawiła, że 2 już zniknęły. Robię rzeczy o których jeszcze rok temu nawet nie marzyłam. Wyglądam młodziej i czuje się młodo. Moja kondycja jest z każdym dniem coraz lepsza. Nie raz ludzie do mnie piszą sądząc, że jestem trenerem personalnym. Patrzą na moje zdjęcie na Instagramie i gratulują sukcesu. Dlatego wiem, że każda z nas może osiągnąć każdy wyznaczony cel. Trzeba tylko chcieć. Ja wykonałam pierwszy krok, a kiedy Ty go zrobisz?

A już na sam koniec 10 motywujących cytatów.

Mi one zawsze przywracają siłę, to może pomogą i Wam uwierzyć we własne możliwości.

  1. „Zawsze narzekamy, że życie jest takie krótkie, a zachowujemy się, jakby nie miało końca.”
  2. „Każdy nasz dzień jest pierwszym dniem reszty naszego życia. Dlatego naprawdę musimy zadbać o to, żeby wszystkie nasze dni były dobre.”
  3. „Zawsze, kiedy Cię pytają, czy potrafisz coś zrobić, powiedz im „Oczywiście, że potrafię!” – i zajmij się zdobywaniem informacji, jak to zrobić.”
  4. „Urodziłeś się po to, by wieść nadzwyczajne życie, robić nadzwyczajne rzeczy i pomóc nadzwyczajnej liczbie ludzi.”
  5. „Jakość życia danej osoby jest wprost proporcjonalna do jej zaangażowania się w osiąganie doskonałości, bez względu na to, na jakim polu się o nią stara.”
  6. „To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.”
  7. „Twoje życie staje się lepsze tylko kiedy Ty stajesz się lepszym.”
  8. „Nie czekaj! Właściwa chwila nigdy nie nadchodzi. Zacznij natychmiast – tu i teraz. Posługuj się narzędziami, jakie masz pod ręką, a lepsze znajdziesz w trakcie pracy.” – Mój ulubiony!
  9. „Twoje szanse na sukces są wprost proporcjonalne do stopnia przyjemności, jaką czerpiesz z tego, co robisz.”
  10. „Szczęście nie jest ani dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.”

Jeśli podoba Ci się, podziel się tym artykułem.

Uwaga:

Artykuł zawiera linki kierujące do przydatnych wpisów z tego bloga.

Share Button
loading...
gplus-profile-picture

Betty

Betty - miłośniczka kuchni i pasjonatka życia. Gotowanie mnie odpręża i i satysfakcjonuje, jest dla mnie sztuką, a nie tylko paliwem. Wierzę w ludzi i we wzajemną pomoc. Z tych również powodów cenię sobie szczerość i wolność słowa. Rozmowę, miłość i namiętność mam za dobrą monetę w każdym wieku.

Komentarze

tu wpisz komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Translator

Translator Plugin

Sezon na dynie

Dołącz do mnie

O mnie

align="left" Betty - miłośniczka kultury, kuchni i pasjonatka życia. Gotowanie mnie odpręża i satysfakcjonuje, jest dla mnie sztuką, a nie tylko paliwem. Wierzę w ludzi i we wzajemną pomoc. Z tych również powodów cenię sobie szczerość i wolność słowa. Rozmowę, miłość i namiętność mam za dobrą monetę w każdym wieku.

Zobacz także:

loading...

Dołącz do Newslettera

Zapisz się na mój newsletter aby co kilka dni otrzymać porcję ciekawych wpisów.

Newsletter jest bezpłatny. Nikomu nie przekażę Twojego adresu email. Będzie on użyty tylko i wyłącznie do wysyłki maili z mojego bloga.

Reklama

Reklama

Współpracuje

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisówDurszlak.pl